|
tylko dobre dowcipy - strona 232 wstecz << >> dalejJedzie Hrabia samochodem przez las. - Janie zatrzymaj samochód, chce mi się sikać. Jan zatrzymał. - Janie otwórz drzwi i wyprowadź mnie pod drzewo. Jan otworzył drzwi i wyprowadził Hrabiego. - Janie otwórz rozporek i wyciągnij go. - Janie, leje? - Nie. - Janie schowaj go i zamknij rozporek. - Janie schowałeś go? - Tak. - Szkoda, bo leje.
Co masz, kiedy trzymasz w ręce dwie małe piłeczki? - Niepodzielną uwagę mężczyzny.
Jechała blondynka samochodem i stanęła na światłach. Zmieniło się na zielone, a ta dalej stoi. Po kilku kolejnych zmianach świateł podchodzi do niej policjant, puka w szybę i pyta: - A pani co, na jakiś nowy kolor czeka?
Spotyka blondyn blondynkę. - Ale pani dziś czarownicująco wygląda! - wita ją. - Czyżby to był kompleks? - płoni się ona. - Ależ nie - wyjaśnia on. - Chciałem pani zaimpregnować!
W noc poślubną młode małżeństwo rozbiera się przed pójściem spać. Nagle mężczyzna podaje żonie swoje spodnie, mówiąc: - Załóż je, kochanie. Żona przymierza spodnie, ale oczywiście w pasie weszłyby dwie takie jak ona, więc zrezygnowana mówi do męża: - Nie mogę nosić twoich spodni! Mąż na to: - Dokładnie rybko, w tym domu to ja noszę spodnie i jestem mężczyzną, więc będę o wszystkim decydował. Jasne? W tym momencie żona ściąga swoje skąpe stringi i podaje je mężowi mówiąc: - A teraz Ty kochanie... przymierz proszę... Mąż wciąga stringi, ale idzie mu to opornie i stringi zatrzymują się w połowie ud. - Och skarbie... - mówi - ... nie wejdę do twoich majtek. - Cóż... - żona na to - ...i niech tak zostanie, dopóki nie zmienisz zdania co do spodni...
O czym powinni pamiętać nauczyciele wychowania seksualnego? - Aby niezadawać prac domowych!
Noc poślubna, na piętrze mąż dobiera się do żony, a na parterze teściowa czuwa Żona krzyczy: - Oj Antek zaraz zemdleję! Z dołu teściowa: - Nie bój się Antek od tego się nie mdleje! Żona: - Oj Antek zaraz umrę! Teściowa: - Nie bój się Antek od tego się nie umiera! Żona: - Oj Antek bo zaraz się zesram! Teściowa: - Folguj Antek to się może zdarzyć... Browarek');
Żona mówi do męża: - Kupiłam ci płyn przeciwko wypadaniu włosów. - Przecież mi włosy nie wypadają... - Ale wypadają twojej sekretarce.
Para narzeczeńska rozmawia przed ślubem. - Nie myśl najdroższa, że małżeństwo to same przyjemności. Będziesz musiała gotować obiady... - A ty, najdroższy będziesz musiał je jeść...
Parka siedzi na ławce w parku. Wkońcu on wkłada wybrance głowę między nogi. - Kochanie - mówi ona - zdejmij okulary bo porwiesz mi rajstopy. On posłusznie zdejmuje okulary i kontynuuje. - Kochanie - po chwili mówi ona - załóż jednak te okulary bo liżesz ławkę!
Przychodzi mężczyzna do lekarza i mówi: - Panie doktorze, ostatnio czuję się przemęczony. - Hmm..., ajak często się pan kocha? - Trzy razy w tygodniu, W poniedziałki, środy i piątki. - Widać za dużo. Niech pan zrezygnuje ze śród. - Mowy nie ma! To jedyny dzień, kiedy widzę się z żoną.
Wychodzi murzyn z półmetrowym członkiem z jeziora i zauważa że na plaży ludzie na niego wyczyszczają gały. Murzyn speszony odpowiada: - Co? każdemu może się skurczyć!!!
Przychodzi baba do lekarza ze śledziem na plecach. Lekarz pyta: - Co pani się stało?? - Ktos mnie śledzi!!! Matus');
Pewna panna z dobrego domu, dostawszy się w złe towarzystwo, stwierdziła z przerażenien, że oto ziściły się najgorsze przeczucia jej cnotliwej mamy. Zawsze ostrzegała przed nieopatrznym zaplątaniem się w podobne afery. I oto ci zwyrodnialcy rozsiedli się po kątach, chleli absynt, zażywali narkotyki, i grali z obłędem w oczach w ruletkę na rozbieranego" i w pokera. O świcie cnotliwa panna nie wytrzymała: Co jest, do jasnej cholery! Mieli gwałcić i nie gwałcą?!...
Dzień przed egzaminem kilkoro studentów dało sobie nieźle w "gardło". Następnego dnia, na sale egzaminacyjna wchodzi dwóch studentów, ledwie się na nogach trzymają, i bełkotliwym (z przepicia) głosem się pytają : - panie profesorze, czy będzie pan egzaminował pijanego ? na to profesor : - nie, nie mogę. - ale panie profesorze, bardzo pana prosimy ... - no dobrze - zgodził się w końcu profesor na to studenci odwrócili się do drzwi i krzyczą : - chłopaki, jest o.k. prof się zgodził, wnieście Zbyszka.
|